poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział V

Od spotkania z Laxusem minął tydzień. W tym czasie blondwłosa dziewczyna zwiedziła całą Magnolię i tereny wokół miasta. Uzupełniła także umeblowanie w wynajmowanym mieszaniu i zapełniła szafki i lodówkę jedzeniem. Przez owe kilka dni nie pokazywała nawet nosa w gildii. Mimo to codziennie gościła u siebie młodego Dreyara wraz z jego drużyną, którą zdążyła w małym stopniu polubić. 
Laxus przekazywał jej informacje od mistrza, wysłuchiwał także opowieści z podróży swojej przyjaciółki, jak i sam opowiadał co się działo pod jej nieobecność. Mimo że kilka lat się nie widzieli i nie kontaktowali się ze sobą to nadal była między nimi więź z której oboje się cieszyli, chodź w nawet najmniejszym stopniu tego nie ukazywali.
Blondynka zaśmiała się patrząc na swoje odbicie w lustrze. Biała jak trup, potargane włosy i makijaż rozmyty po całych policzkach. Tak. Zdecydowanie nie powinna wczoraj zgadzać się na picie z Ever. Ta kobieta na serio nie zna limitu i odpadła po kilku kieliszkach, za to ona została zmuszona do picia z Laxusem i Bickslow. Freed nie pił gdyż jak stwierdził, ktoś musi ich wszystkich ogarnąć. I z tego jego "nie picia" oraz ogarniania i tak nic nie wyszło, bo odpadł zaraz po Ever. 
Lucy naprawdę cieszyła się z towarzystwa tej czwórki i chodź spędziła z nimi dość dużo czasu od kiedy jest w Magnolii to brak pieniędzy dał o sobie znać przez zawartość lodówki, czyli masła i dwóch plastrów szynki. 
Westchnęła z irytacją starając się ogarnąć siano na głowie. Rzucając szczotkę w kąt weszła do wanny wcześniej wypełniając ją gorącą wodą i jakimiś olejkami. Wstrzymując oddech zanurzyła się całkowicie pod wodą i starała się skupić. Od tygodnia nie słyszała żadnego głosu w swojej głowie i zamartwiała się tym faktem.  Od lat jej towarzyszył w każdym momencie życia, a gdy tylko wyszła z gildii w tamtym tygodniu głos ucichł. 
Wynurzyła się gwałtownie i łapczywie złapała powietrze w płuca po czym szeroko się uśmiechnęła.
-Co się szczerzysz głupia? Odpocząć od ciebie nie można?-irytujący głos znowu wypełnił jej głowę na co mruknęła jednocześnie zirytowana i szczęśliwa.
-Gdzie ty się podziewałeś co? Tydzień nie dawałeś żadnego znaku! Nawet jednego słowa!
-Nie gorączkuj się tak.-usłyszała warknięcie i automatycznie spokój rozlał się falą po jej ciele.-Musimy porozmawiać.
-Co się dzieje?-zabrała się spokojnie za mycie głowy wsłuchując się dokładnie w każde słowo jakie rozbrzmiewało w jej umyśle.
-Coś mnie blokuje.-słyszalna złość w wypowiedzi zaniepokoiła także dziewczynę.-Jeszcze gdy byliśmy w gildii coś zaczęło zakłócać moją komunikację z Tobą. Nie mam pojęcia tylko co. Od tygodnia próbowałem się z Tobą jakoś porozumieć ale wokół ciebie była jakaś dziwna bariera. Nie mam pojęcia co to mogło być, szczerze to nie znam takiej magii. Ale coś mi się tu nie zgadza. Od miesiąca ktoś za nami podążał.-przypomniał dziewczynie to co już wcześniej wiedziała.-Ale od kiedy jesteśmy w tym mieście ta osoba zniknęła. Tak jakby ta osoba chciała abyśmy się znaleźli w Magnolii. Nie rozumiem tego.
-Musimy się dowiedzieć o co chodzi. Nie chcę, a przede wszystkim nie będę siedzieć na dupie i czekać. Dowiem się kto nas śledził. Ale... jest pewien problem-zaczęła niepewnie,a słysząc oczekujące westchnięcie kontynuowała.-Brak forsy. Jakoś muszę opłacić mieszkanie i mieć za co kupić jedzenie. Jednym słowem idziemy do gildii i bierzemy jakąś dobrze płatną misję. 


Kochani. Przepraszam za długość rozdziału. Ale stwierdziłam, że będę pisać je krótsze i dodawać częściej niż odwrotnie. Mam nadziej, że nikt nie będzie miał mi tego za złe. 
Do następnego :****


2 komentarze:

  1. Super skoro będą często nie mam nic przeciwko! :) jak zwykle rozdział wyjątkowo super! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń